poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Sianokosy

Przyszła pora na skoszenie łąki. U nas to wcale nie taka prosta sprawa. Górki są niezwykle malownicze, ale traktorem w niektóre miejsca strach wjeżdżać, bo stromo. Poza tym gospodarstwo kupowaliśmy od dwóch rożnych właścicieli scalając poszczególne części na powrót w jedną całość. Dlatego bezpośrednio przy zabudowaniach został nam kawałek, który w ubiegłym roku nie był koszony (a jest szansa że i przedtem nie był specjalnie zadbany). Ten kawałek obrastały głównie pokrzywy i osty. I to gdzieniegdzie wyższe niż ja!
 

Na szczęście z pomocą przyszli nam sąsiedzi, którzy posiadali odpowiedni sprzęt. Najbardziej z koszenia ucieszyły się boćki. Tyle smakołyków przy okazji stało się łatwo dostępnych!

3 komentarze:

  1. Dobrze, że sąsiedzi pomogli bo wiadomo osty się strasznie rozsiewają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sąsiedzka pomoc jest nieoceniona wiem coś o tym.Uwielbiam zapach świeżo skoszonego siana.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. To mieliście roboty z tymi ostami...
    A boćki miały używanie :-)

    OdpowiedzUsuń