piątek, 28 września 2012

Jak Shrek na bagnisku

Tak, też je mamy... własne bagienko. Na zdjęciach satelitarnych widać dokładnie dawne zarysy dużego stawu.  Z poziomu ludzkich oczu jest dużo trudniej. Po prostu kiedy idąc przez łąkę usłyszysz pod nogami charakterystyczne "chlup" a przy podnoszeniu buta mokre "ciamk"  - cel został osiągnięty! Jesteś nad stawem.  Strefa przybrzeżna zarosła, czeka nas żmudne odmulanie i czyszczenie.  Oczyma wyobraźni już oczywiście widzimy ten cudny staw i pomost, który tam będzie. Na razie korzystają z dostępu do wody jedynie ptaki, bo dla nich przedzieranie się przez ciamkające i zapadające się pod nogami zielsko to chleb powszedni. Najmniejszy staw zarosła gęsto rzęsa i jeśli wierzyć poprzednim właścicielom woda z niego ucieka. Trzeci staw, niegdyś rybny obrósł na brzegach wierzbą i chaszczami tak, że trudno stwierdzić czy coś w nim jeszcze żyje. Dzieci twierdzą, że na pewno mieszka tam jakiś stwór będący krewnym potwora z Loch Ness :) 


czwartek, 27 września 2012

Pierwsze koty za płoty

Nie planowaliśmy kupować akurat tego siedliska, przyjechaliśmy je zobaczyć bardziej przez grzeczność i z ciekawości jak wygląda okolica, niż z rzeczywistej potrzeby zakupu.  Sympatyczna pośredniczka z którą rozmawialiśmy tego dnia gorąco nas namawiała na wybranie się w tę okolicę. Pojechaliśmy więc. Była zima, drogi były zasypane i nadłożyliśmy dobrych kilkanaście kilometrów aby dojechać do wsi "po asfalcie" a nie skrótem przez las. Ale to właśnie ta malownicza, wijąca się wśród wzgórz i lasów droga zrobiła na nas niesamowite wrażenie. Mijaliśmy mostki nad rzeczkami, ośnieżone  łaki, przydomowe sady pokryte warstwą białego puchu. A na końcu drogi czekało na nas wzgórze ze starym siedliskiem.  Wysiedliśmy z samochodu i już wiedzieliśmy, że coś zaiskrzyło. Dookoła jak okiem sięgnąć pola, łąki i las. 


Zabudowania z 1930 roku, częściowo zaniedbane ale zamieszkałe. W najgorszym stanie stodoła, trzeba będzie z niej przenieść gniazdo bocianie. Trzy stawy mocno zarośnięte...  Gdzie nie spojrzeć mnóstwo pracy aby przywrócić temu miejscu świetność. Czy nas to przerażało? Bardzo! Czy nas powstrzymało przed zakupem?  Absolutnie nie! Utwierdziliśmy się w tym zamiarze na wiosnę, kiedy wzgórza zazieleniły się.


Nie mieliśmy jednak wystarczająco dużo oszczędności, a kredyt nie wchodził w rachubę.  Na szczęście okazało się, że właściciele chcą się wyprowadzić dopiero po wakacjach. To dało nam kilka miesięcy czasu na zebranie potrzebnej kwoty.  W ubiegłą sobotę odebraliśmy klucze od naszego siedliska. Choć pogoda nas nie rozpieszczała wybraliśmy się na spacer w deszczu, a fotograficzną relację widać poniżej :)