wtorek, 22 września 2015

Podłoga ze starych cegieł

Marzyła się nam ceglana podłoga na parterze. Taka klasyczna, rustykalna, w ciepłych barwach. Nie żadne  płytki udające cegły  tylko zwykła. stara, rozbiórkowa cegła. Ale skąd tu ją wziąć jeśli w okolicy nic się chwilowo nie rozbiera? No może poza starymi chlewikami, ale cegła stamtąd jest zasolona i nie nadaje się na podłogę. W akcie desperacji rozważaliśmy już dowiezienie cegły z innego zakątka Polski albo ostatecznie zakup płytek z ciętej starej cegły. Aż pewnego dnia doczekaliśmy się! Mamy cegłę!



Podłoga doskonale się prezentuje, nawet na tych kawałkach, które jeszcze czekają na wykończenie.


Słupy i belki są przeszlifowane. Widać ładnie słoje drewna, a stare spękania i sęki jeszcze dodają im uroku. Pasują do naszej nowej-starej podłogi.



I pomyśleć, że wcześniej był tu  tylko garaż dla traktora i mały warsztacik!


sobota, 22 sierpnia 2015

Już bliżej niż dalej...

A przynajmniej taką mamy nadzieję :) 
Zaczęliśmy remont od budynku w stosunkowo najlepszej kondycji, a i tak jak się okazało spłatał nam kilka figli. "Górka" nad garażem może teraz dać nam schronienie na czas remontu domu.  Jest wreszcie miejsce gdzie można się umyć i odpocząć po pracy.



Podłoga nadal jest "robocza", ale na docelowe deski musimy najpierw trochę uciułać grosza.  Ściany pomalowaliśmy nowoczesną alternatywą dla farby wapiennej, czyli mineralną farbą Amazona. Daje matowy wygląd przypominający ściany z dawnych lat.  Belki i deski po przeszlifowaniu zostały zaolejowane Allbackiem, dzięki czemu uwidoczniała się naturalna, piękna struktura drewna. 



Okna i drzwi malujemy na kolor szałwii. O oknach już pisałam na wiosnę. Drzwi mamy całe 2 sztuki :)
Te stare, z bardzo grubej sosny, już niejedno w życiu przeszły i niejeden kolor nosiły na sobie. Po obskrobaniu z większości starych powłok zostały zaolejowane, a potem pomalowane dwiema warstwami tradycyjnej, olejnej farby bez żadnego chemicznego paskudztwa. W końcu nie po to człowiek kupuje dom na wsi, żeby się truć rozpuszczalnikami czy  innymi "ulepszaczami".  Nowe drzwi, prowadzące do łazienki w pierwotnym zamyśle miały być drewniane (z rozbiórkowych desek), co najwyżej zawoskowane. Okazało się jednak, że dostaliśmy drzwi w prezencie. A że darowanemu koniowi nie zaglądać się w zęby to i my postanowiliśmy nie zaglądać drzwiom w sęki i fleki. Poszły pod pędzel i wyglądają całkiem OK.



Jak więc widać, środek mamy z grubsza ogarnięty. Na zewnątrz jest jeszcze sporo do zrobienia. Deskowanie trzeba było poprawić, bo próchno i robaczki miały tam plac zabaw. Wrota czekają na swoją kolej, podobnie jak okna żeliwne, do których musimy wstawić szybki.




środa, 19 sierpnia 2015

Ptasi sąsiedzi

Przyglądanie się ptakom to jedno z naszych ulubionych zajęć na siedlisku. Bo czy to nie jest fascynujące, patrzeć jak doskonale radzą sobie ze zdobywaniem pożywienia, budowaniem gniazd czy wychowywaniem piskląt? Jak łapią w locie owada lub gwałtownie zmieniają kierunek lotu by nie zderzyć się z przeszkodą?  W tym roku w naszej okolicy kręciło się szczególnie dużo jaskółek.  Jedna para już tradycyjnie zbudowała sobie gniazdko pod belką w jednym z naszych zabudowań.


Obserwowaliśmy gniazdo ostrożnie żeby sprawdzić ile pisklaków się wykluło. Okazało się, że aż cztery. Małe głodomory od świtu do zmierzchu robiły rejwach, żeby je nakarmić, a rodzice latali na zmianę nosząc im złapane owady.

Po mniej więcej trzech tygodniach małe zaczęły same sobie radzić. A my obserwowaliśmy "żywe martwe natury" - z zastygłymi w bezruchu ptakami, przysiadającymi to na oknie, to na drucie...




niedziela, 31 maja 2015

Kasztanowce kwitną tak słodko...

a wokół nich uwijają się niestrudzone owady. U nas kasztany rosną nieopodal białego bzu, przy ścieżce do studni.  Od zmieszanego zapachu obu roślin aż kręci w nosie. Maj to cudowna pora! Szkoda tylko, że w tym roku nie rozpieszcza nas pogodą.







czwartek, 21 maja 2015

Deszczowo, zimno i mokro...

Jak śpiewała Barbara Krafftówna "w czasie deszczu dzieci się nudzą, to ogólnie znana rzecz".
Moje chyba jednak nie. Pomimo tego, że co chwilę pada, a czasami wręcz leje jak z cebra, one biegają po podwórku. A z nimi pies sąsiadów. Chyba trzeba będzie zrobić ciepłej herbaty na rozgrzewkę...


"Umyty" deszczem krajobraz wygląda fantastycznie, a mokra ziemia przyjemnie pachnie.





wtorek, 19 maja 2015

Bzy i jabłonie

Na Warmii jest zimniej niż na Mazowszu, to fakt. Czasem to denerwujące, ale ma też swoją wielką zaletę: mogę się cieszyć kwitnięciem moich ulubionych roślin dwukrotnie :)
Kiedy w naszym "domowym" ogrodzie  jabłonie przekwitają w "siedliskowym" dopiero zaczynają kwitnąć. A towarzyszą im białe i fioletowe bzy. Ich zapach towarzyszy nam wszędzie - w sadzie, w ogrodzie, przy drodze. Wiosna jest cudowna!








piątek, 15 maja 2015

Bocianów brak...

Czekał, czekał ale się nie doczekał. Nasz bociek najwyraźniej stracił partnera. Gniazdo w tym roku będzie puste :(


Bociek przyleciał w kwietniu i przez dwa tygodnie kręcił się samotnie wokół gniazda. Przyniósł parę patyków, trochę trawy i innego "budulca". W końcu jednak odleciał i gniazdo straciło lokatorów.  Szkoda, bo bardzo lubiliśmy klekot naszych ptasich sąsiadów.  Trudno uwierzyć, że tym razem nie będziemy mieli okazji obserwować małych bocianiątek.

środa, 13 maja 2015

Wieczorem mgła, o poranku mgła....

Lubię ten widok - opadająca lub podnosząca się z pól mgła. Z naszego wzgórza można podziwiać ten spektakl w całej krasie.  Czasem rano, zamiast wrócić do ciepłego łóżka opatulam się kocem, biorę w rękę kubek z herbatą siadam na ławce. Białe tumany snują się nad łąką i lasem, a słońce czasem zabarwia je na różowo. 





Wieczorem, po deszczowym dniu tez można je zobaczyć, kiedy powoli zaczynają przesłaniać las.



niedziela, 10 maja 2015

Czas kwitnących czereśni i śliwek

Nie potrafię się oprzeć temu zapachowi, a widok obsypanych białymi kwiatami drzew wprowadza mnie zawsze w doskonały nastrój.  W ubiegłym roku przycięliśmy kilka gałęzi naszej czereśni i jak widać zniosła to dzielnie.  Kwitnie cudnie, a zapach kwiatów zwabia do niej owady z całej okolicy.




 



Dzielnie sekundują jej dziko rosnące śliwki, z których  cierpliwie od roku formujemy nieformalny żywopłot.  Rozsiewają się same w hurtowych ilościach, a ja nie mam serca ich tak po prostu wyrywać i wyrzucać.  Wykopuję je i sadzę wzdłuż granicy naszej łąki.  Za kilka lat zamiast zbutwiałych palików i zardzewiałego drutu będę mieć zieloną ścianę, kwitnącą na wiosnę tysiącem białych kwiatów.



niedziela, 8 marca 2015

Okna pięknieją!

Nie chcemy ingerować w przedwojenny wygląd budynków, więc było dla nas jasne, że wymiana okien na nowoczesne jest wykluczona. Tym bardziej, że jak dowodzą badania dobrze konserwowane okna drewniane starego typu są ciepłe i dobrze tłumią hałas.  Niestety, u nas część okien poprzedni właściciele już zdążyli wymienić na tanie plastiki. Na etapie remontu chałupy będziemy musieli zamówić okna na wymiar. Na razie szklimy i malujemy okna ze stryszku nad garażem.


Jak widzicie będą miały kolor szałwii, niegdyś popularny na Warmii.  Na zdjęciu okno po pierwszej warstwie farby, jeszcze bez odcięcia jej nadmiaru z szybek.







Wszystkie drewniane ramy okienne zostały zakonserwowane olejem lnianym. Jedyne okno, które było wcześniej pomalowane przyzwoicie się trzymającą akrylową farbą zostało przed malowaniem przetarte papierem ściernym. Do kitowania i do malowania używamy wyłącznie kitu i farb Allback, tworzonych według tradycyjnej receptury bez żadnych szkodliwych rozpuszczalników, żywic syntetycznych itp. Natura górą! Już nie mogę się doczekać kiedy odnowione okna trafią na swoje miejsce.

wtorek, 17 lutego 2015

Docieplamy "górkę"

Stryszek nad garażem coraz bardziej przypomina pomieszczenia dla ludzi :)


Dociepliliśmy i wzmocniliśmy konstrukcję tam gdzie belki nadgryzł ząb czasu. Wyjęliśmy z  belek, słupów i ścian dziesiątki gwoździ i gwoździków na których kiedyś wisiały sznurki i różne "przydasie".  Murowane ściany zyskały nowy tynk. Postawiliśmy też dwie lekkie ścianki działowe.

 

Na dole remont też się powoli posuwa do przodu. Okna na razie "zabite dechami" - musimy je odmalować i na nowo przeszklić.


Sukcesywnie wysypujemy też gruz pod przyszłą drogę dojazdową do siedliska.  Bez tego trudno by się było do nas dostać na wiosnę bez taplania się w błocku.