sobota, 22 sierpnia 2015

Już bliżej niż dalej...

A przynajmniej taką mamy nadzieję :) 
Zaczęliśmy remont od budynku w stosunkowo najlepszej kondycji, a i tak jak się okazało spłatał nam kilka figli. "Górka" nad garażem może teraz dać nam schronienie na czas remontu domu.  Jest wreszcie miejsce gdzie można się umyć i odpocząć po pracy.



Podłoga nadal jest "robocza", ale na docelowe deski musimy najpierw trochę uciułać grosza.  Ściany pomalowaliśmy nowoczesną alternatywą dla farby wapiennej, czyli mineralną farbą Amazona. Daje matowy wygląd przypominający ściany z dawnych lat.  Belki i deski po przeszlifowaniu zostały zaolejowane Allbackiem, dzięki czemu uwidoczniała się naturalna, piękna struktura drewna. 



Okna i drzwi malujemy na kolor szałwii. O oknach już pisałam na wiosnę. Drzwi mamy całe 2 sztuki :)
Te stare, z bardzo grubej sosny, już niejedno w życiu przeszły i niejeden kolor nosiły na sobie. Po obskrobaniu z większości starych powłok zostały zaolejowane, a potem pomalowane dwiema warstwami tradycyjnej, olejnej farby bez żadnego chemicznego paskudztwa. W końcu nie po to człowiek kupuje dom na wsi, żeby się truć rozpuszczalnikami czy  innymi "ulepszaczami".  Nowe drzwi, prowadzące do łazienki w pierwotnym zamyśle miały być drewniane (z rozbiórkowych desek), co najwyżej zawoskowane. Okazało się jednak, że dostaliśmy drzwi w prezencie. A że darowanemu koniowi nie zaglądać się w zęby to i my postanowiliśmy nie zaglądać drzwiom w sęki i fleki. Poszły pod pędzel i wyglądają całkiem OK.



Jak więc widać, środek mamy z grubsza ogarnięty. Na zewnątrz jest jeszcze sporo do zrobienia. Deskowanie trzeba było poprawić, bo próchno i robaczki miały tam plac zabaw. Wrota czekają na swoją kolej, podobnie jak okna żeliwne, do których musimy wstawić szybki.




środa, 19 sierpnia 2015

Ptasi sąsiedzi

Przyglądanie się ptakom to jedno z naszych ulubionych zajęć na siedlisku. Bo czy to nie jest fascynujące, patrzeć jak doskonale radzą sobie ze zdobywaniem pożywienia, budowaniem gniazd czy wychowywaniem piskląt? Jak łapią w locie owada lub gwałtownie zmieniają kierunek lotu by nie zderzyć się z przeszkodą?  W tym roku w naszej okolicy kręciło się szczególnie dużo jaskółek.  Jedna para już tradycyjnie zbudowała sobie gniazdko pod belką w jednym z naszych zabudowań.


Obserwowaliśmy gniazdo ostrożnie żeby sprawdzić ile pisklaków się wykluło. Okazało się, że aż cztery. Małe głodomory od świtu do zmierzchu robiły rejwach, żeby je nakarmić, a rodzice latali na zmianę nosząc im złapane owady.

Po mniej więcej trzech tygodniach małe zaczęły same sobie radzić. A my obserwowaliśmy "żywe martwe natury" - z zastygłymi w bezruchu ptakami, przysiadającymi to na oknie, to na drucie...