piątek, 18 października 2013

Kolejna jabłonka do wycięcia

Podczas naszego ostatniego pobytu na siedlisku zobaczyłam taki oto widoczek:


Nie będę zgadywać, czy to wiatr tak dmuchał, czy może jakiś ciężkawy "szpak" po niej chodził - pękła na pół i już. Stwierdziwszy brak ew. trupa sprawcy pod gałęziami i potężne zmurszenie w miejscu obłamania oddaliłam się z godnością, żeby nie denerwować się paskudnym widokiem. Na wiosnę pewnie trzeba będzie tę jabłonkę ściąć :(

środa, 16 października 2013

I znów jesień

Na siedlisko wpadliśmy jak jesienny wiatr.  Znienacka i tylko na chwilę. Pobyt Uli w szpitalu zupełnie nam wywrócił plany do góry nogami.


Spuściliśmy wodę z instalacji, schowaliśmy do garażu ławki, wykopaliśmy dalie, posadziliśmy dwa krzaczki róż, wyzbieraliśmy ostatnie jabłka.  Nawet kawy nie było czasu wypić, bo zachodzące słońce poganiało do odjazdu. Objuczeni jajkami otrzymanymi od sąsiadów popędziliśmy z powrotem.