piątek, 6 maja 2016

Majówka na roboczo

Jedni udają się na przedłużony weekend na odpoczynek, drudzy wręcz przeciwnie. My zaliczamy się stanowczo do drugiej grupy i pierwsze dni maja spędziliśmy na siedlisku ogarniając remontowy chaos. Boćki też najwyraźniej zarządziły remont, bo przenoszą gniazdo patyk po patyku na słup sąsiada.  To zresztą w tym roku jedyne boćki we wsi, ku rozpaczy wszystkich mieszkańców - reszta gniazd świeci pustką.  Za to sąsiad się cieszy, bo u niego rok temu boćków nie było.


Na Warmii chłodnej niż w centralnej Polsce, więc kasztany, mimo że to już czas maturalny jeszcze nie kwitną.  Nawet liście jeszcze mają mocno skulone.  Bez też jeszcze nie ruszył. Za to dzikie śliwy wzdłuż drogi kwitną jak oszalałe, spowijając całą okolicę słodkim zapachem.




Dziki zryły nam podwórko i okolicę niesamowicie. W sadzie wygląda jak po wybuchu granatu. Doły że aż hej! Nawet droga została "zaorana".  Musimy naprawić płot, żeby nie narobiły więcej szkód.



W domu na honorowym miejscu aklimatyzuje się nowa podłoga. Za dwa-trzy tygodnie, jak nabierze takiej samej wilgotności jak całe pomieszczenie będzie można ją układać.