wtorek, 16 października 2012

Nad siedliskiem wstaje dzień...

Też Was czasem ciągnie aby się wyrwać "w dzicz", gdzie nie ma zgiełku i pośpiechu? Ja spędziłam ostatnio trzy dni na naszym "Wichrowym Wzgórzu" i po raz kolejny przypomniałam sobie jak miło jest witać nowy dzień o poranku. A w naszym siedlisku to prawdziwy spektakl światła i cienia.



Najpierw słoneczko zagląda nieśmiało w okna obory.  Cały budynek wydaje się wtedy rozświetlony od środka tajemniczym światłem. Złociste promyki przeciskają się przez szybki w starych oknach.



 
Potem z mroku zaczyna wyłaniać się stodoła, kawałek podwórka i garaż.



Ale najpiękniej wygląda widok na łąki. Do tego jeszcze dochodzą odgłosy ptaków, pianie koguta u sąsiadów i porykiwanie krów.





Witaj poranku!

5 komentarzy:

  1. Pięknie...
    Bardzo lubię taką prawdziwą wieś...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak cudnie :-D Zazdrosze (pozytywnie) i podziwiam odwage :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń