sobota, 20 października 2012

Jabłkowianki

O tym jak musiałam się włamać do domu już pisałam, ale nie  napisałam jak się odstresowywałam, kiedy stwierdziłam że nie mam klucza.  A chwilę mi to zajęło... Poszłam się przejść do sadu i natknęłam się na konar jednej z jabłonek, zwalony przez burzę w sierpniu.  Liści na nim nie było, natomiast jabłka nadal mocno się trzymały. Były małe i mocno czerwone, do jedzenia raczej nie nadające się, ale za to ładne. Postanowiłam nabić je na drucik i zawiesić jako ozdobę. Nawet nie zauważyłam, że w koszyku zabrał się na podwórko pasażer na gapę :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz