sobota, 17 maja 2014

Z wizytą u Jurka

Z naszego wzgórza trudno dostrzec domy sąsiadów. Większość zasłaniają drzewa. Jedynie dom Jurka widać jak na dłoni.


Nic więc dziwnego, że często wpadamy do siebie z sąsiedzką wizytą.  Moje dzieci uwielbiają zwłaszcza wieczorne wycieczki po mleko i jajka :)


Jurkowe kury chodzą sobie po całym podwórku absolutnie nie zrażając się faktem, że "miastowe" dzieci się im pilnie przypatrują. Największym hitem Jurkowego obejścia jest jednak dla moich córek nie kurnik, a zagroda z cielakami. Czasem mam wrażenie, że gdybym zostawiła je przy cielakach na cały dzień, nawet by tego nie zauważyły. A tu coś, co mnie bawi nieodmiennie za każdym razem: gospodarstwa naszych sąsiadów pilnuje drewniany strażnik w kasku :)

 
  



2 komentarze:

  1. Skąd Jurek wyczarował tego strażnika?? :)) A dla Twoich dzieci doświadczenia niesamowite, mało kto ma szansę zobaczenia prawdziwej wsi, z całym dobytkiem :)) serdeczności, a.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieciaki dobrze rozumiem bo cielaczki są przesłodkie;)

    OdpowiedzUsuń