piątek, 26 maja 2017

Maj bzami pachnący

Północno-wschodnie rejony Polski są chłodniejsze niż reszta kraju, przez co życie "roślinne" jest zwykle nieco opóźnione. Taka naturalna podróż w czasie - co w moim przydomowym ogrodzie już przekwita na siedlisku dopiero zaczyna otwierać pąki. Wystarczy weekendowy wypad i znów można się cieszyć kwiatami lub owocami, których u mnie już nie ma.





Ma to oczywiście, również słabsze strony, bo nieraz roślinki mi wymarzają. Tym razem jednak opóźnienie w kwitnieniu sprawiło, że mogłam cieszyć się widokiem kwitnących jabłoni i upojnym zapachem bzu. Powrotu mrozów chwilowo nie zapowiadają (ależ ta pogoda pokręcona w tym roku!), jest szansa na obfity zbiór jabłek.




Obkosiliśmy sad i dosadziliśmy kilka nowych drzewek. Mam nadzieję, że się przyjmą. Tym razem już nie jabłonie ale czereśnie wczesne i późne, nektaryny i orzech włoski.  Nasadziłam wzdłuż płotu jaśminowce, które rosną szybko a przy tym pięknie wzbogacą siedliskowe widoki i zapachy, kiedy zakwitną.  Trochę przycięliśmy także krzaki bzu, bo zaczęły wchodzić na ścieżkę do studni.




Stary dom nadal się suszy i wietrzy, a my zastanawiamy się jak go urządzić, gdzie rozplanować poszczególne pomieszczenia itp. W jakim pomieszczeniu powinien być taki widok z okna jak widzicie poniżej? W kuchni czy w sypialni?






2 komentarze:

  1. Bez przycinaj śmiało, on bardzo lubi przycinanie. Trzeba go ciąć zaraz po zakończeniu kwitnienia, będzie wiosną kwitł obficie.

    OdpowiedzUsuń
  2. W kuchni, wyobraź sobie poranki z kubkiem kawy i taki widok.

    OdpowiedzUsuń